Kilkanaście lat temu barbershop był w Polsce nowością z dużych miast. Dziś to stały element usług dla mężczyzn w całym kraju. Rynek dojrzał, a razem z nim zmieniły się oczekiwania klientów i zasady konkurencji.
Kto korzysta z barbera
Najliczniejszą grupą są mężczyźni w wieku od kilkunastu do około 45 lat, którzy strzygą się regularnie, co 3–4 tygodnie. Coraz częściej przychodzą też starsi klienci i ojcowie z synami. Barber przestał być usługą „od święta”.
Co się zmieniło
- Standard: klient zna różnicę między przeciętnym a dobrym fade.
- Rezerwacje: zapisy online są normą.
- Usługi: poza strzyżeniem rośnie znaczenie brody, golenia i repigmentacji.
- Wybór: w dużych miastach klient ma do wyboru dziesiątki salonów.
Gdzie są wolne miejsca
Duże miasta są coraz bardziej nasycone. Największy potencjał leży w miastach od kilkunastu do kilkudziesięciu tysięcy mieszkańców, gdzie często działa jeden przeciętny salon albo nie ma żadnego. Pisaliśmy o tym w artykule Barbershop w mieście do 20 tys. mieszkańców.
Jakie modele wygrywają
- Sieci ze standardem: klient dostaje ten sam efekt w każdej bazie.
- Salony z własną kadrą: szkolenie barberów rozwiązuje problem rotacji.
- Długie godziny: wieczorne terminy przyciągają pracujących.
Ryzyka rynku
- Brak wyszkolonych barberów.
- Rosnące koszty lokali w dużych miastach.
- Wojny cenowe w miejscach z dużą konkurencją.
Dane
Precyzyjnych, publicznych statystyk liczby barbershopów w Polsce jest niewiele, dlatego przed decyzją warto zrobić własną analizę konkurencji w wybranym mieście do sprawdzenia.
Trendy na najbliższe lata opisujemy w artykule Barbershop w 2026: 5 trendów.
Dalej: Franczyza →